Podczas spotkania w auli Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu w Siedlcach wybrane osoby mogły oficjalnie zabrać głos i opowiedzieć ministrowi Stefanowi Krajewskiemu o swoich problemach i obawach.
Lokalni producenci rolni wyrażali swoje obawy o przyszłość polskiego rolnictwa. Zaznaczyli, że są przeciwni umowie handlowej UE z krajami Mercosur oraz importowi towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. Wyrazili także swój sprzeciw przeciwko rosnącym kosztom produkcji. Podkreślali, że ich zyski spadają w szybkim tempie, i że nie chcą pracować na granicy opłacalności. Na klatce dla świń z wizerunkiem polskich polityków znalazł się m.in. napis „2 litry mleka = 1 litr wody”. Producenci mleka wyjaśniali, że jego ceny na skupie tak drastycznie spadły, że mleko staje się tańsze od wody.
Minister Krajewski starał się odpowiedzieć wyczerpująco na każde zadane mu pytanie. Nie wszyscy rolnicy czuli się jednak zauważeni i wysłuchani.
– Przyjechaliśmy na spotkanie z ministrem rolnictwa, tzw. likwidatorem polskiej wsi, ale nie zostaliśmy dopuszczeni tak naprawdę do głosu. Minister dostawał jakieś karteczki, ludzie byli ustawieni do zadawania pytań. My reagujemy na trudną sytuację w polskim rolnictwie. Rząd nas oszukuje i z umową z Mercosur, i z Ukrainą, napływ tych produktów destabilizuje cały sektor rolny, i my dzisiaj po prostu reagujemy. Stąd jest plakat dla elity polskiej wsi, jest trumna jako symbol tego rolnictwa, które tak naprawdę za chwilę może dojść do upadłości. – powiedział Esce Łukasz Komorowski, przewodniczący NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych w powiecie węgrowskim.
Niektórzy rolnicy przyszli na spotkanie w uczelni z transparentami z hasłem „Uwolnić Marcina”. Oficjalnie domagali się uwolnienia 35-letniego mężczyzny, który został zatrzymany po proteście w obronie polskiej wsi. Mężczyzna wylał wtedy gnojowicę przed domem ministra Krajewskiego.