Pomyłka na działce kosztowała Roberta życie. 76-latek napił się żrącego płynu na chwasty!

2026-07-01 21:31

Planował spędzić pracowity i spokojny dzień na swojej posesji. Priorytetem było pozbycie się niechcianych roślin, co ostatecznie doprowadziło do koszmaru. 76-letni mieszkaniec Międzyrzeca Podlaskiego pożyczył od znajomego silną substancję chemiczną. Chwilę później, odczuwając pragnienie, przez nieuwagę sięgnął po niewłaściwy pojemnik. Napicie się trucizny zamiast wody skończyła się dla mężczyzny śmiercią w szpitalu jeszcze tego samego dnia.

Koszmarny finał walki z chwastami

Czerwcowy, gorący poranek miał być dla Roberta R. z Międzyrzeca Podlaskiego okazją do uporządkowania ogrodu. Senior udał się samochodem na swoją działkę, zlokalizowaną w okolicach Olszynki niedaleko Siedlec. Jego głównym celem było podlanie warzyw, a następnie usunięcie zarastających ogrodzenie chwastów. W przygotowanym przez 76-latka opryskiwaczu znajdowała się jedynie resztka preparatu, która pozwoliła na spryskanie zaledwie krótkiego fragmentu terenu.

Gdy zapas chemikaliów się wyczerpał, zdeterminowany mężczyzna wziął pustą plastikową butelkę i ruszył do oddalonej o ponad pół kilometra posesji swojego znajomego. Na miejscu zastał sąsiada, który bez wahania zgodził się pomóc w uzupełnieniu brakującego środka do zwalczania roślinności.

- Pan Robert ledwie dyszał gdy dotarł do mojej altany. Odradzałem mu robotę w słońcu, ale on był bardzo uparty. Wlałem mu do plastikowej butelki pół litra środka od chwastów i zaproponowałem, że go odwiozę -opowiada w rozmowie z reporterem "Super Expressu" sąsiad Roberta, pan Jan S. (64 l.) z Łukowa (woj. lubelskie). 

Śmiertelna pomyłka w upalny dzień. 76-latek przegrał walkę o życie w szpitalu

- Gdy przyjechaliśmy do niego, ja usiadłem, by zapalić papierosa, a Robert poszedł do garażu rozrobić płyn do spryskiwacza. Robiło się coraz cieplej, pot lał się strumieniami z Roberta. Gdy rozmawiałem przez telefon z żoną, zobaczyłem, jak sąsiad wybiega z garażu, wymiotując. Na ziemi leżała plastikowa butelka z resztką trucizny na chwasty, a w garażu stało kilka rozpoczętych butelek z wodą. Powiedział mi ostatkiem sił - pomyliłem się z wodą i złapałem dwa łyki tego świństwa - po czym upadł - relacjonuje mężczyzna.

- Robert trafił do szpitala. Niestety zmarł na zawał jeszcze tego samego dnia. Miał wprawdzie poparzony przełyk, ale bezpośrednią przyczyną śmierci było zatrzymanie krążenia w chwili, gdy się zadławił - dodaje, pan Janek, pokazując reporterowi "SE" środek, który pożyczył sąsiadowi.  

"ZATRUDNIALI NA SŁUPA W SZPITALU!" KOLEJNA AFERA W WARSZAWSKIM SZPITALU!
Sonda
Czy umiesz udzielać pierwszej pomocy?