5-letni Szymek z Kotunia walczy o życie
Agata Kozubaj z mazowieckiego Kotunia przeżywa prawdziwy dramat. 55-letnia kobieta pełni funkcję rodziny zastępczej dla 5-letniego Szymka Kowalskiego. Opiekunka jest zdruzgotana ogromem wyzwań, z jakimi musi się mierzyć, by ocalić życie ukochanego wnuka. W chwilach największego zwątpienia zamyka się w swoim pokoju, opłakując trudny los ciężko chorego chłopca.
Początkowo nic nie wskazywało na nadchodzącą tragedię, a niemowlak wydawał się w pełni zdrowy. Z biegiem czasu sytuacja uległa jednak drastycznej zmianie. Maluch przestał przybierać na wadze, a jego kończyny stopniowo traciły siłę. Chłopiec wyraźnie odstawał rozwojowo od swoich rówieśników.
Kiedy dziecko miało zaledwie osiemnaście miesięcy, lekarze postawili przerażającą diagnozę. Stwierdzono u niego dystrofię mięśniową Duchenne’a. To bezlitosne schorzenie, które powoli odbiera pacjentom sprawność ruchową oraz samodzielność, a ostatecznie prowadzi do przedwczesnej śmierci. Oprócz problemów zdrowotnych, pięciolatek musiał zmierzyć się z odrzuceniem ze strony najbliższej mu osoby.
„Od chwili diagnozy jego mama Karolina (26 l.) przestała się nim opiekować. Była osobą, której stworzyłam rodzinę zastępczą. U nas przyszedł na świat Szymek, którego również otoczyliśmy opieką. Karolina wiedząc o śmiertelnej chorobie swojego dziecka, uciekła ode mnie z Szymkiem za kochankiem pod Radzyń Podlaski. Zerwała z nami kontakt. Nie wiedziałam co się u niej dzieje” - powiada w rozmowie z „Super Expressem” pani Agata.
Jak wyznaje opiekunka na łamach „Super Expressu”, sytuacja prawna dziecka wymagała szybkiej i zdecydowanej interwencji urzędników oraz sądu.
„W 2024 roku dostałam telefon z Centrum Pomocy Rodzinie w Radzyniu, że szukają rodziny zastępczej dla Szymka. Ustaliłam, że dziecko było zaniedbane przez matkę i zostawianie same na kilka dni. Od razu przeprowadziliśmy wszystkie formalizmy i tym sposobem jestem rodziną zastępczą i przybraną babcią dla Szymusia. Jego matka w sądzie powiedziała, że wyrzeka się dziecka. Musiałam więc sama rozpocząć leczenie mojego przysposobionego wnusia” - dodaje.
Terapia genowa w Dubaju szansą na zdrowie 5-latka
Stan zdrowia Szymka pogarsza się nieubłaganie, a choroba systematycznie pozbawia go możliwości normalnego funkcjonowania. Jedyną deską ratunku dla 5-latka jest innowacyjna terapia genowa, uznawana za najdroższy lek na świecie. Ogromne koszty leczenia drastycznie przewyższają możliwości finansowe rodziny zastępczej.
„Szymek został zakwalifikowany na terapię genową w Dubaju, ale to wszystko kosztuje 16 mln zł. Błagam wszystkich ludzi o wielki sercu pomóżcie nam” - apeluje pani Agata.
W internecie wciąż trwa zbiórka funduszy na leczenie chłopca. Każda wpłacona kwota daje mu nadzieję na normalną przyszłość. Wesprzeć pięciolatka można za pośrednictwem strony internetowej www.siepomaga.pl/szymon-kowalczyk.