Ciała trzech osób w bloku przy Sienkiewicza. Eksperci wskazali zaskakującą przyczynę zgonu

2026-02-23 9:47

Dramatyczne wydarzenia z zimy 2021 roku wciąż są żywe w pamięci mieszkańców jednego z siedleckich bloków. Służby weszły siłowo do zamkniętego lokalu, gdzie w osobnych pokojach leżały ciała matki oraz dwóch synów. Nawet szczegółowe badania patomorfologiczne nie dały pełnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego cała trójka zmarła w zbliżonym czasie?

Makabryczne odkrycie strażaków

Zimą 2021 roku zaniepokojeni sąsiedzi z bloku przy ulicy Sienkiewicza w Siedlcach wezwali pomoc, gdy rodzina z trzeciego piętra przestała dawać oznaki życia. Lokatorzy rzadko wyjeżdżali, a ich drzwi pozostawały zamknięte mimo wielokrotnego pukania. Interweniujący strażacy dostali się do wnętrza przez okno przy użyciu drabiny. Widok, który zastali policjanci po otwarciu drzwi od środka, był wstrząsający. W każdym z trzech pokoi, na osobnych kanapach, leżały ludzkie zwłoki.

Ofiarami okazali się 85-letnia Henryka R. oraz jej dwaj dorośli synowie: 60-letni Krzysztof i 64-letni Roman. Na miejscu zdarzenia natychmiast rozpoczęto czynności śledcze. Biegli wykluczyli zatrucie czadem lub ulatniającym się gazem, a czas zgonu wszystkich domowników określono jako zbliżony.

Sąsiedzi o rodzinie R.

Wokół tragedii narosło wiele plotek, w tym te sugerujące rozszerzone samobójstwo lub morderstwo. Mieszkańcy bloku zapamiętali zmarłych jako osoby spokojne, choć borykające się z problemami finansowymi. Sąsiadka rodziny, pani Anna, w rozmowie z mediami przybliżyła ich trudną sytuację życiową:

"Pani Henryka mieszkała z dwoma swoimi synami od kilku lat. Jak mówiła, chłopcy, choć w słusznym wieku, nie byli w stanie samodzielnie funkcjonować, nie mieli na życie. Krzysztof rozstał się z żoną, Roman był kawalerem. Znałam ich dobrze, wszyscy byli biedni, ale spokojni i uczciwi. To niesłychane, że zmarli w tym samym czasie"

Początkowo sprawa wydawała się trudna do wyjaśnienia nawet dla funkcjonariuszy. Rzeczniczka siedleckiej policji, kom. Agnieszka Świerczewska, komentowała tuż po odkryciu ciał:

"Sami się nad tym zastanawiamy, bo na ciałach nie ujawniono żadnych obrażeń"

Kluczowe wyniki sekcji zwłok

Częściowe rozwiązanie zagadki przyniosły wyniki badań histopatologicznych, które ujawniono dwa miesiące po tragedii. Ustalono, że jako pierwszy zmarł na zapalenie płuc najmłodszy z rodziny, Krzysztof. Tuż po nim odeszli jego brat oraz matka. Bezpośrednią przyczyną śmierci całej trójki była przewlekła niewydolność płuc.

"Udało się nam wykluczyć udział osób trzecich, to znaczy, że nikt nie przyczynił się do śmierci rodziny, dlatego śledztwo w tej sprawie zostało umorzone"

Wraz z umorzeniem śledztwa prokurator potwierdziła brak ingerencji osób z zewnątrz. Pozostały jednak pytania o psychologiczny aspekt dramatu – czy choroba i wycieńczenie organizmów sprawiły, że rodzina nie miała siły wezwać ratunku, czy też po śmierci pierwszego z braci pozostali stracili wolę walki o życie? Na te pytania najprawdopodobniej nie uzyskamy już odpowiedzi. 

Tragedia w Siedlcach. Matka i dwóch synów umierali jedno po drugim:

Siedlce po ulewie