Spis treści
Skandal w Siedlcach. Faszystowska swastyka przy ulicy Sienkiewicza
Dekadę temu nieznany sprawca namalował faszystowski znak na tabliczce informacyjnej przy wjeździe na posesję zlokalizowaną przy ulicy Sienkiewicza w Siedlcach. Niebieska swastyka z czasem stała się stałym elementem otoczenia w tej zabytkowej części miasta, a lokalna społeczność całkowicie przywykła do jej szokującego widoku.
Przez dziesięć lat bazgrołu na bramie nie dostrzegły patrole policji ani strażnicy miejscy. Ten oburzający symbol był całkowicie ignorowany również przez samych lokatorów budynku, którzy każdego dnia wielokrotnie mijali sprofanowaną tabliczkę, nie widząc w niej absolutnie nic nadzwyczajnego.
- To już jest pewnie ponad 10 lat, ale co to mnie obchodzi - mówi mieszkaniec posesji.
Zupełnie inne podejście prezentowali przypadkowi spacerowicze, których oburzał widok obrzydliwego symbolu, chociaż nikt ostatecznie nie zgłosił tego faktu odpowiednim organom. Zapytana o zdanie starsza kobieta idąca do sklepu natychmiast wyraziła swoje kategoryczne potępienie dla bezczynności.
- To jest po prostu przykre - mówi. - Ja pamiętam, co opowiadali moi rodzice. Takie rzeczy nie powinny być w przestrzeni publicznej. A już na pewno nie przez tyle lat - pokazuje niebieską swastykę.
Osoby mieszkające w sąsiedztwie podkreślają, że w tym rejonie miasta bardzo często widywane są radiowozy oraz patrole straży miejskiej. Aż trudno uwierzyć, że przez ponad dekadę żaden z funkcjonariuszy nie zwrócił uwagi na rażące naruszenie prawa, a może celowo odwracano wzrok, uznając to za sprawę nie leżącą w ich kompetencjach.
Interwencja "Super Expressu" w Siedlcach. Właściciel usuwa swastykę
Kiedy reporter "Super Expressu" pokazał faszystowskie malowidło współwłaścicielowi budynku, ten po prostu przecierał oczy ze zdumienia. Jakub Czapski był całkowicie zaskoczony odkryciem na własnej posesji.
- W codziennej gonitwie człowiek nie zwraca uwagi na takie rzeczy - mówi pan Jakub Czapski. - To wisi już tyle lat. Sama tablica… nie wiem nawet, kto ją zawiesił. Nikt wcześniej mi tego nie zgłosił, nie widziałem "malunku", bo ja tu nie mieszkam, mam tylko przychodnię od strony ulicy. Gdyby ktoś z dał mi znać, swastyka już dawno zniknęłaby z bramy i sprawa byłaby załatwiona. Oczywiście, że tego tu to nie powinna być i zaraz tego nie będzie – zapewnia.
Reakcja współwłaściciela budynku była natychmiastowa. Pan Jakub własnoręcznie zerwał z metalowej bramy tabliczkę, na której od lat widniał oburzający znak.