Oddział patologii noworodków w sokołowskim szpitalu ma być zlikwidowany. O jego ocalenie walczy raper Paweł Przewoźny

2026-03-31 5:21

„Nie likwidujcie oddziału!” – apelują zaniepokojeni mieszkańcy regionu. Szpital Powiatowy SPZOZ w Sokołowie Podlaskim jako jedyny na wschodnim Mazowszu ma oddział patologii i intensywnej terapii noworodka o trzecim, najwyższym poziomie referencyjności. Ratuje wcześniaki i małe dzieci w ciężkim stanie zdrowia. Znajduje się jednak w trudniej sytuacji finansowej, więc oddział może zostać zamknięty. O jego ocalenie walczy m.in. raper Paweł Under Przewoźny, który był pierwszym wcześniakiem uratowanym na oddziale.

Walka Undera o oddział sokołowskiego szpitala

Żyję, dzięki temu oddziałowi. Miałem starszego brata. Niestety, on się urodził w tym czasie, kiedy jeszcze nie było tego oddziału i zmarł po kilku dniach. Ja urodziłem w szóstym miesiącu, a on się urodził w piątym miesiącu ciąży. Jestem pierwszym wcześniakiem uratowanym w szpitalu w Sokołowie Podlaskim na oddziale patologii noworodka. Mega szczęście miałem, że ten oddział był! – opowiada Under.

POSŁUCHAJ więcej o sytuacji oddziału patologii patologii i intensywnej terapii noworodka w Szpitalu SPZOZ w Sokołowie Podlaskim:

Na szpitalnym korytarzu wisi tablica ze zdjęciami uratowanych tam dzieci. Na jednym z nich, w centralnym punkcie, można zobaczyć zdjęcie Pawła Undera Przewoźnego. Pielęgniarki wciąż go tam pamiętają. Dziś jest znanym raperem i filmowcem. Jest też ojcem dwóch córek i mieszkańcem regionu, zdecydowanie przeciwnym zlikwidowaniu oddziału patologii i intensywnej terapii noworodka w sokołowskim szpitalu.

– Najważniejszą rzeczą jest uratowanie ludzkiego zdrowia, szczególnie takich małych obywateli, małych Polaków, małych ludzi, którzy się dopiero co rodzą. Uważam, że to jest bardzo zła decyzja. Ja rozumiem, że tniemy budżet, że nie mamy pieniędzy. Tylko pytanie jest takie, co robią z tym osoby rządzące, zarządzające krajem, zarządzające szpitalem. Skoro jest to oddział, będący wizytówką, można powiedzieć, Sokołowa Podlaskiego, i jest tak bardzo profesjonalny, bo najbliżej takich specjalistów będziemy mieli teraz w Warszawie, to dlaczego to likwidować, a nie rozwijać? I to jest według mnie bardzo duży problem, który powinien być rozwiązywany. – przekonuje Under.

Sytuacja finansowa sokołowskiego SPZOZ-u

Ubiegły rok sokołowski SPZOZ zakończył ze stratą szacowaną na ok. 15 mln zł. W planie naprawczym pojawił się pomysł zmian reorganizacyjnych, które mają przynieść oszczędności. Pomóc ma likwidacja niektórych oddziałów szpitala lub ograniczenie ich działalności, np. poprzez obniżenie poziomu referencyjności, czyli poziomu specjalizacji opieki medycznej.

Władze Powiatu Sokołowskiego podkreślają, że sytuacja szpitala jest trudna od lat, ale teraz co miesiąc generuje on ogromne straty, bo na wielu oddziałach obłożenie łóżek jest bardzo niskie.

Niestety, taki oddział, przy obłożeniu 20, 30 czy nawet 40 procent nigdy się nie zbilansuje. My bardzo chcemy i zrobimy wszystko, żeby szpital w Sokołowie Podlaskim funkcjonował, ale będzie to tak naprawdę możliwe po jego reorganizacji, ponieważ powiat nie jest w stanie udźwignąć finansowo strat, które generuje szpital. A generuje on co miesiąc kilka milionów strat. Ja bardzo bym chciał, żeby te nasze oddziały funkcjonowały tutaj w Sokołowie. Wiem, że z punktu widzenia społecznego jest to ważne. Natomiast ekonomia jest, niestety, brutalna. (…) Na dzień dzisiejszy SPZOZ na to nie stać – podkreśla Adam Góral, starosta sokołowski.

Starosta wymienia także najmniej rentowne oddziały, gdzie obłożenie jest najmniejsze – to oddziały noworodkowy, ginekologiczno-położniczy i patologii noworodka. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest najprawdopodobniej niż demograficzny. To właśnie z powodu spadającej liczby urodzeń, choć także z powodu braków kadrowych, w wielu szpitalach w całym kraju likwidowane są porodówki.

Część radnych przeciwna likwidacji oddziału patologii noworodka

O wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej szpitala sokołowscy radni powiatowi rozmawiali ostatnio podczas nadzwyczajnej sesji. Część radnych podkreślała wówczas, że sprzeciwia się szukaniu oszczędności poprzez zamykanie oddziałów bądź znaczące ograniczenie oferowanych przez nie świadczeń.

– Dyrektor SPZOZ-u za zgodą zarządu Powiatu Sokołowskiego chce m.in. zlikwidować oddział patologii noworodka. My jako klub radnych Prawa i Sprawiedliwości jesteśmy kategorycznie przeciw temu. Prosiliśmy już od kilku miesięcy zarówno pana starostę, jak i innych rządzących w powiecie, aby pan dyrektor stawił się czy na sesję, czy na komisję, abyśmy mogli te wątki wyjaśnić. Niestety nie stawił się. (...) My jesteśmy – podkreślam jeszcze raz – przeciwni zamykaniu tego oddziału, ponieważ później kolejną konsekwencją będzie zamknięcie oddziału ginekologiczno-położniczego. Nie możemy na to pozwolić. – mówi Piotr Woźniak, radny Powiatu Sokołowskiego.

Plan restrukturyzacji według pracowników

Przeciwni likwidacji oddziału patologii noworodka są również jego pracownicy. Podkreślają, że zależy im w szczególności na dobru pacjentów.

– Nieprawdą jest, co podają niektóre media, że nasz oddział jest najbardziej kosztownym oddziałem. Generujemy straty takie jak inne oddziały, około dwóch milionów rocznie. Jest szansa na to, żeby zmniejszyć te koszty oddziału. Przedstawiliśmy panu dyrektorowi i zarządowi powiatu plan restrukturyzacji, który zakładałby zmniejszenie ilości łóżek intensywnych, czyli zmniejszenie tym samym ilości personelu. To pozwoliłoby na dostosowanie liczby łóżek do zapotrzebowania naszych pacjentów. My przyjmujemy pacjentów z innych oddziałów, czyli z Węgrowa, Siedlec, Ostrowi Mazowieckiej, Garwolina, Siemiatycz, Mińska Mazowieckiego, a także z naszego miasta, czyli tych, którzy przyjdą do nas do izby przyjęć czy do SOR-u, kierowanych z POZ-ów. – informuje dr Ewa Ługowska-Pilip, kierownik oddziału noworodkowego i patologii noworodka w sokołowskim szpitalu.

Wdrożenie planu restrukturyzacji miałoby pozwolić na utrzymanie dotychczasowego obłożenia łóżek, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby personelu, co przełożyłoby się wymiernie na koszty utrzymania oddziału. Pracownicy liczą na to, że to zmniejszyłoby deficyt lub nawet koszty by się wyrównały, bo obsługują oni także specjalistyczną karetkę N – ambulans neonatologiczny do transportu noworodków i niemowląt w stanie zagrożenia życia lub wymagających intensywnego nadzoru. Obsługa karetki przynosi bowiem zyski szacowane na milion złotych rocznie.

– Wbrew temu, co mówią niektórzy, my nie ratujemy swoich miejsc pracy, bo my jako lekarze i pielęgniarki jesteśmy fachowcami poszukiwanymi na rynku pracy. Natomiast walczymy o to, żeby nasi pacjenci mieli pomoc tutaj. Zresztą te nasze plany restrukturyzacji przewidują zmniejszenie stopnia referencyjności z trzeciego na drugi, czyli pozostawienie oddziału, w którym mogłyby być przyjmowane porody patologiczne. Jednocześnie byłaby zapewniona ewentualnie konieczność pomocy dla chorych, rodzących się tutaj noworodków, a także tych, które wymagają leczenia, ale nie muszą być przewożone na trzeci stopień do Warszawy, tylko znalazłyby pomoc u nas w Sokołowie. A takich pacjentów, mimo spadającej liczby urodzeń, mamy w naszym oddziale ponad 150 i ta liczba w ostatnich latach nawet rośnie. – dodaje dr Ewa Ługowska-Pilip.

Rodzice maluszków chcą, by oddział funkcjonował

Mamy przebywających na oddziale noworodków i niemowląt podkreślają, że likwidacja oddziału byłaby błędem. Po pomoc trzeba by było jechać do stolicy, która jest dalej, a w przypadku wcześniaków i ciężko chorych dzieci często liczy się czas. Pani Agnieszka Kowalczyk mieszka w okolicach Otwocka, ale gdy jej synek Kazio zachorował na zapalenie układu moczowego, skierowano ją najpierw do szpitala w Garwolinie, a później do Sokołowa Podlaskiego. Opowiada, że zostali tam objęci bardzo troskliwą opieką.

– Myślę, że takie miejsca, dla takich małych ludzi, powinny funkcjonować i nie powinny być absolutnie zamykane, bo maluszki są bezbronne. Muszą być miejsca, które będą ratowały ich życie i zdrowie – podkreśl pani Agnieszka.

Podobną opinię o oddziale sokołowskiego szpitala wyrażają także inne mamy. Można ich posłuchać w załączonym do tekstu materiale dźwiękowym.

– Z tego, co wiem, gdybym to ja miałbym być transportowany do Warszawy, to bym nie przeżył. A dzisiaj mam już swoje dzieci, cieszę się życiem, rozwijam swoje pasje, zainteresowania, więc chyba jest coś warte to życie ludzkie... – podsumowuje Paweł Przewoźny.

Niestety, konieczność finansowania tak wysoko specjalistycznego oddziału przez borykający się z trudnościami finansowymi szpital, rodzi problemy. Przyszłość tego i niektórych innych oddziałów wciąż stoi pod znakiem zapytania.