Oszpecała córkę i zbierała pieniądze na jej leczenie. Monika B. usłyszała wyrok!

We wtorek 24 marca w Sądzie Okręgowym w Siedlcach zapadł wyrok w sprawie 45-letniej Moniki B. z miejscowości Sięciaszka Druga w powiecie łukowskim, która miała celowo oszpecać twarz kilkuletniej córki przy użyciu żrących substancji, by następnie zbierać pieniądze na leczenie dziecka. Gehenna dziewczynki miała trwać kilka lat. Dziś Sąd uznał Monikę B. za winną zarzucanych jej czynów.

Wyrok w sprawie Moniki B.

i

Autor: M.P./ Canva.com

Kobieta podejrzana o znęcanie się nad dzieckiem została zatrzymana przez policję w lutym 2024 roku. W trakcie przesłuchania Monika B. nie przyznała się do winy. Biegli psychiatrzy, którzy badali podejrzaną, uznali, iż w czasie popełniania zarzucanego jej czynu kobieta miała w pełni zachowaną zdolność zarówno do rozpoznania jego znaczenia, jak i zdolność do pokierowania swoim zachowaniem. Była zatem poczytalna.

Akt oskarżenia

W dniu 23 kwietnia 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała do Sądu Okręgowego w Siedlcach akt oskarżenia przeciwko Monice B., oskarżonej o znęcanie się fizyczne i psychiczne ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką.

Prokuratura zarzucała Monice B. że w czasie od końca lutego 2017 r. do 15 stycznia 2024 r. w Sięciaszce Drugiej i innych miejscowościach na terenie kraju znęcała się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką, m.in. w ten sposób, iż doprowadzała do kontaktu skóry dziecka w obrębie twarzy i karku z bliżej nieustaloną płynną substancją toksyczną o cechach drażniących/żrących, powodując rozległe zmiany skórne w różnych fazach rozwoju, od rumienia i stanów zapalnych, poprzez blizny, aż do nieodwracalnych ubytków tkanek w wyniku martwicy niezakaźnej, w szczególności ubytek części dolno-brzeżnej prawej małżowiny usznej na granicy obrąbka i płatka usznego, co skutkuje ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci trwałego, istotnego zeszpecenia ciała, zaburzającego normalne społeczne funkcjonowanie dziecka.

Lekarze mieli wątpliwości

Postępowanie w sprawie zostało zainicjowane zawiadomieniem Dyrektora Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 1 w Lublinie, w związku z wątpliwościami przedstawionymi przez Monikę B. co do choroby jej dziecka. Zawiadamiająca wskazała, iż obraz kliniczny oraz przebieg choroby małoletniej nie odpowiadał żadnej znanej naukowo i empirycznie jednostce chorobowej, co więcej, morfologia (kształt) i ewolucja wykwitów skórnych na twarzy dziecka nie miały charakteru naturalnego, a okoliczności ich powstania należało wyjaśnić.

Jak ustalono w toku postępowania, m.in. na podstawie opinii biegłych z różnych gałęzi medycyny, zmiany występujące u małoletniej, do których miała doprowadzić Monika B., miały charakter urazowy, wskazujący na zewnątrzpochodną przyczynę wygenerowaną zachowaniem człowieka. Biegli zwrócili uwagę na intencjonalne oddziaływanie na skórę małoletniej pokrzywdzonej substancji drażniącej/żrącej, bowiem miejsca kontaktu skóry i substancji toksycznej przybierały formy geometryczne (kwadratów, prostokątów), co nie mogło nastąpić z przyczyn uwarunkowanych chorobowo. Co więcej, masywne zmiany występowały praktycznie tylko w jednej okolicy ciała dziecka. Specjaliści wykluczyli również wystąpienie u pokrzywdzonej wszystkich znanych światowej nauce i praktyce lekarskiej chorób skóry.

Przeprowadzone w toku postępowania czynności procesowe wykazały nadto, iż małoletnia pokrzywdzona nie wykazuje żadnych cech niepełnosprawności intelektualnej, przejawów autyzmu czy też padaczki, co latami było sugerowane i diagnozowane przez Monikę B.

Stan dziecka uległ poprawie

Stan dziewczynki po aresztowaniu Moniki B. uległ znacznej poprawie, nie stwierdzono nowych zmian skórnych, co upoważniło do kategorycznego wniosku o eliminacji czynnika, który je wywoływał. Jak informowała prokuratura, dziecko prawidłowo rozwija się poznawczo, wróciło także do nauki w systemie stacjonarnym.

– Istnieje więc bezpośredni związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy poprawą stanu zdrowia oraz społecznego funkcjonowania dziecka, a brakiem bezpośredniego kontaktu z matką, poddaną procesowej izolacji – informowała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Lublinie.

Proces Moniki B.

17 lipca 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Siedlcach ruszył proces przeciwko Monice B. z gminy Łuków. Kobieta została oskarżona o wieloletnie znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad swoją córką. Od ok. siedmiu lat 10-letnia wówczas Julia miała być celowo okaleczana i oszpecana przez matkę żrącymi chemikaliami. Jednocześnie Monika B. prowadziła w portalach pomocowych zbiórki pieniędzy na leczenie córki. Kobiecie za popełnione czyny groziło nawet 20 lat odsiadki. Postępowanie było prowadzone z wyłączeniem jawności. 

Wyrok 24.03.2026

We wtorek 24 marca 2026 roku w Sądzie Okręgowym w Siedlcach zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie. Sąd uznał Monikę B. za winną zarzucanych jej czynów i skazał ją na 15 lat pozbawienia wolności oraz 10 lat zakazu kontaktu z córką i zakazu zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. Monika B. będzie też musiała wypłacić córce nawiązkę w kwocie 100 tys. zł. Kobieta ma również dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk i wykonywania wszelkich zawodów i działalności związanych z opieką, edukacją, leczeniem i wychowywaniem dzieci.

Na poczet wymierzonej kary Sąd zaliczył okres rzeczywistego pozbawienia wolności oskarżonej w czasie od 12 lutego 2024 r. do 14 maja 2024 r. oraz od 10 listopada 2025 r. do 24 marca 2026 roku.

– Wyrok jest satysfakcjonujący, osiągnęliśmy to, co było zamierzone. Więcej informacji nie mogę udzielić. – powiedziała nam Joanna Sawicka-Polak, adwokatka oskarżonej.

Oskarżona Monika B. nie stawiła się w sądzie na ogłoszenie wyroku. Orzeczenie Sądu nie jest prawomocne.