Pijany kierowca wjechał w ogrodzenie. Uciekł z miejsca zdarzenia, ale zdradziły go ślady na śniegu

2026-01-29 16:19

Po spowodowaniu zdarzenia drogowego, pijany w sztok kierowca chciał uciec z miejsca zdarzenia. 30-latek z powiatu łukowskiego miał w organizmie prawie 1,5 promila alkoholu. W związku z tym nie panował nad autem. Ostatecznie dachował i wjechał w ogrodzenie. Uciekając, pozostawił jednak ślady na śniegu. To dzięki nim zmarzniętego mężczyznę odnaleźli policjanci. Wkrótce usłyszy on zarzuty. Grozi mu nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

ślady na śniegu

i

Autor: Monika Półbratek Zdjęcie ilustracyjne

– Wczoraj (28 stycznia) po godzinie 17.00 dyżurny łukowskiej Komendy Policji został powiadomiony o zdarzeniu, do jakiego doszło w pobliżu miejscowości Karwów. Ze zgłoszenia wynikało, że jadący z dużą prędkością samochód zjechał z jezdni i „dachując” uderzył w ogrodzenie posesji. Mundurowi, którzy przyjechali we wskazane miejsce, dowiedzieli się, że kierujący samochodem marki Seat, po tym jak zorientował się, że wezwano do niego pomoc, uciekł w pobliskie pola. – informuje asp. szt. Marcin Józwik z KPP w Łukowie.

Uciekający mężczyzna pozostawił swoje ślady na zalegającym na polach śniegu. Zimowa aura i chłód, a także ewentualne obrażenia, jakich mógł doznać kierujący, mogły spowodować realne zagrożenie dla jego zdrowia, a nawet życia. Dlatego mundurowi natychmiast wyruszyli na poszukiwanie uciekiniera.

Idąc „po śladach”, funkcjonariusze, po około dwóch kilometrach, odnaleźli ukrywającego się na posesji, zmarzniętego 30-latka z gminy Wojcieszków. Pracujący na miejscu zdarzenia drogowego policjanci ustalili, że kierujący Seatem 30-latek z bardzo dużą prędkością wyprzedzał inny samochód. W trakcie tego manewru stracił panowanie nad torem swego auta, w efekcie czego zjechał z jezdni i doprowadził do dachowania swego samochodu. Bardzo szybko okazało się, dlaczego kierujący Seata uciekł z miejsca zdarzenia. Miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. – wyjaśnia asp. szt. Marcin Józwik z KPP w Łukowie.

Do zmarzniętego i wychłodzonego 30-latka wezwano karetkę pogotowia. Na szczęście okazało się, że mężczyzna nie doznał żadnych obrażeń ciała, a jego zdrowie i życie nie jest już zagrożone.

Wkrótce 30-latek usłyszy zarzuty. Za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości grozi mu co najmniej trzyletni zakaz kierowania pojazdami, wysoka grzywna, a nawet kara do trzech lat pozbawienia wolności. Sprawca takiego przestępstwa będzie też musiał zapłacić co najmniej 5000 złotych świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.