Siedlce: 68-latka dała się oszukać fałszywemu bankowcowi, kobieta straciła blisko 40 tys. zł

Oszuści coraz częściej podszywają się pod pracowników banków, wykorzystując nowoczesne metody, aby uwiarygodnić swoje działania. Tym razem ich ofiarą padła 68-letnia mieszkanka Siedlec, która, chcąc ochronić swoje oszczędności, przelała blisko 40 tysięcy złotych na tzw. bezpieczne konto techniczne.

Rozrzucone banknoty o nominale 100 złotych. O kradzieży oszczędności mieszkanki Siedlec przeczytasz na Eska Siedlce.
Autor: Pixabay.com Rozsypane banknoty stuzłotowe, symbolizujące kwestię stóp procentowych i kredytów. O najnowszych prognozach ekonomicznych przeczytasz na Super Biznes.

- W środę (5 sierpnia) przed godziną 11.00 do 68-letniej mieszkanki Siedlec zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika banku. Chwilę później kobieta otrzymała wiadomość SMS oznaczoną jako pochodzącą z jej banku, w której potwierdzono dane rzekomego doradcy finansowego. Wszystko wyglądało wiarygodnie i nie wzbudziło jej podejrzeń. Rozmówca poinformował kobietę, że na jej dane osobowe ktoś złożył wniosek o kredyt w wysokości 6 tysięcy złotych oraz doszło do włamania na jej konto bankowe. Twierdził, że logowanie miało nastąpić z telefonu i miało miejsce w Krakowie. Aby, jak zapewniał, zabezpieczyć zgromadzone oszczędności, polecił kobiecie natychmiast udać się do placówki banku i przelać wszystkie pieniądze na specjalne „bezpieczne konto techniczne”. Numer rachunku został jej podyktowany przez telefon. Przez cały czas rozmowy kobieta miała pozostawać na linii z rzekomym pracownikiem banku. Została również poinformowana, aby pod żadnym pozorem nie mówiła pracownikom banku o powodach swojej wizyty. Oszust przekonywał, że mogą oni być powiązani z przestępczym procederem, a sprawą zajmuje się już Policja – informuje kom. Ewelina Radomyska z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach.

Ufając rozmówcy i chcąc uchronić swoje oszczędności, kobieta wykonała przelew natychmiastowy na wskazany rachunek bankowy. Na prośbę oszusta podała również adres swojej poczty elektronicznej, na który otrzymała wiadomość rzekomo od Krajowej Izby Rozliczeniowej z informacją, że środki zostały zdeponowane na bezpiecznym koncie i wrócą na jej rachunek po zakończeniu procedury.

Po chwili telefon przejął kolejny mężczyzna, również podający się za pracownika banku. Polecił kobiecie ponownie udać się do placówki i sprawdzić swoją zdolność kredytową.

W pewnym momencie 68-latka zaczęła nabierać podejrzeń. Napisała wiadomość do męża, prosząc go o spotkanie w banku. Tam prowadziła rozmowę z oszustem w trybie głośnomówiącym. Jedna z pracownic banku usłyszała przebieg rozmowy i od razu poinformowała kobietę, że prawdziwi pracownicy banku nigdy nie prowadzą rozmów w taki sposób i nie wydają takich poleceń.

Kobieta natychmiast zakończyła połączenie. Oszuści próbowali jeszcze kilkukrotnie się z nią kontaktować, jednak nie odbierała już telefonów.

W banku złożyła reklamację dotyczącą wykonanego przelewu, jednak było już za późno. Z uwagi na to, że był to przelew natychmiastowy, nie było możliwości jego zatrzymania.