W ubiegłym tygodniu zgłosili się do nas mieszkańcy Siedlec, którzy informowali o brudzie i problemach związanych z koczowiskiem bezdomnych, które powstało w rejonie wejścia do tunelu przy Dworcu PKP w Siedlcach. Władze miasta zapewniały, że nikt nie zgłaszał wcześniej, ze w tym rejonie miasta jest problem z osobami w kryzysie bezdomności, które często są pod wpływem alkoholu, a także z zaśmiecaniem okolicy.
Tragedia przy ul. Torowej
W piątek ( 7 sierpnia) dyżurny siedleckiej policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie leżącym w rejonie garaży przy ulicy Kolejowej, który nie wykazywał oznak życia.
- Skierował na miejsce policjantów i poinformował, powiadomił o tym służby medyczne. Policjanci potwierdzili ten fakt, przybyły na miejsce, lekarz stwierdził zgon 51-letniego mężczyzny. Mężczyzna ten nie miał stałego miejsca zamieszkania. Policjanci wykonali czynności pod nadzorem prokuratora z prokuratury rejonowej w Siedlcach – informuje kom. Ewelina Radomyska z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach.
Jak miasto chce rozwiązać problem koczowisk i brudu w rejonie tunelu?
Sporo interwencji dotyczących osób w kryzysie bezdomności odnotowuje siedlecka Straż Miejska.
- Wiadomo, że reagujemy na zgłoszenia zarówno mieszkańców jak i urzędu miasta. Najczęściej te zgłoszenia dotyczą osób, które już leżą, czyli niestety najczęściej to są osoby pod wpływem alkoholu. Leżą gdzieś tam i ludzie zwracają uwagę, czy to przez to, że po prostu komuś przeszkadza, czy też w trosce o ich zdrowie, bo tak też bywa. Wiadomo teraz upały, zimą jeżeli jest mróz również ma to znaczenie. Strażnicy jadąc na miejsce, no sprawdzają jak to wygląda faktycznie, czyli podchodzą do tych osób, próbują z nimi nawiązać kontakt. Czasami jest to kontakt utrudniony, bo jeżeli jest osoba pod znacznym wpływem alkoholu, no to niestety różnie to bywa. Jeżeli wymaga tego sytuacja, wzywamy pogotowie. Jeżeli jest taka potrzeba, to pogotowie po prostu zabierają taką osobę do szpitala. Natomiast w wielu przypadkach te osoby po prostu mówią, że poradzą sobie, że nie chcą żadnej pomocy i to stwierdzają wyraźnie - mówi Mariusz Tchórzewski, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Siedlcach.
Osoby w kryzysie bezdomności często nie chcą pomocy
Siedlce wydają co roku kilkaset tysięcy złotych na pomoc osobom w kryzysie bezdomności. Niestety wiele spośród tych osób nie chce korzystać z pomocy.
- Temat osób bezdomnych, które koczują w okolicy dworca PKP nie był nam znany. Do nas nie docierały głosy o tym, że w tym miejscu powstało koczowisko osób bezdomnych. (1:13) Dzisiaj rozmawiałem z pracownikiem, pracownik ma zmonitorować sytuację, ale to znowu skończy się tym, że my będziemy proponowali możliwość skorzystania z mieszkań wspieranych czy innych rozwiązań, ale każda osoba ma możliwość wyboru, jeżeli osoby nie będą chciały skorzystać z żadnej formy pomocy, my nie będziemy w stanie do niczego ich przymusić - mówi Przemysław Grzegrzółka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Siedlcach.
Latem problem bezdomności nie znika, wręcz się nasila, bo bywa, że do Siedlec przyjeżdżają kolejne osoby w kryzysie bezdomności.
- Znaczna ilość osób w kryzysie bezdomności w okresie letnim nie chce korzystać z pomocy w formie schronienia. Wybierają życie w wolnej przestrzeni miasta, mimo że miałyby możliwość korzystania z mieszkań wspieranych, które są zlokalizowane na ulicy Kleeberga. Osoby wolą żyć według własnego uznania, w wolnej przestrzeni, według własnych zasad i mimo niejednokrotnych rozmów pracowników nie przyjmują form pomocy – dodaje Przemysław Grzegrzółka.
Część rzeczy, które zostały zgromadzone przez osoby w kryzysie bezdomności na koczowisku przy tunelu została już usunięta, a miasto zapowiada, że kolejne znajdujące się tam meble i śmieci będą sukcesywnie usuwane.