Na początku kwietnia 40-letni mężczyzna przeglądając internet natrafił na reklamę dotyczącą inwestowania, rzekomo powiązaną z jednym ze znanych koncernów paliwowych działających w Polsce. Po wejściu w reklamę pozostawił swoje dane kontaktowe tj. imię, nazwisko oraz numer telefonu.
Jeszcze tego samego dnia skontaktował się z nim mężczyzna za pośrednictwem komunikatora internetowego. Poinformował pokrzywdzonego, że wkrótce odezwie się do niego analityk finansowy i przesłał link do aplikacji, na której miał znajdować się jego „portfel inwestycyjny”. Po zalogowaniu pokrzywdzony otrzymał również specjalny kod weryfikacyjny, który miał podawać podczas rozmów telefonicznych.
Następnie z 40-latkiem skontaktował się kolejny mężczyzna, przedstawiający się jako starszy analityk finansowy. Polecił on aktywację konta inwestycyjnego poprzez wykonanie pierwszego przelewu. Pokrzywdzony wpłacił początkowo 900 złotych.
W kolejnych dniach kontakt z rzekomym analitykiem był bardzo intensywny. Mężczyzna otrzymywał instrukcje dotyczące inwestowania, uczestniczył także w internetowym webinarze poświęconym inwestycjom giełdowym. W trakcie spotkania inne osoby opowiadały o wysokich zarobkach, co dodatkowo uwiarygodniało cały proceder.
Sprawcy przesyłali pokrzywdzonemu dokumenty mające potwierdzać legalność działalności, w tym umowę o świadczenie usług doradztwa inwestycyjnego, regulamin oraz dokumenty rzekomo związane z Komisją Nadzoru Finansowego.
Pod wpływem manipulacji i obietnic wysokich zysków 40-latek wykonywał kolejne wpłaty -zarówno przelewami bankowymi, jak i za pomocą bitomatów oraz kryptowalut. Sprawcy przekonywali go, że jego inwestycje przynoszą coraz większe dochody. Pokrzywdzony widział na swoim koncie inwestycyjnym rosnące kwoty, a nawet otrzymał niewielkie przelewy na konto walutowe, co miało utwierdzić go w przekonaniu, że inwestycje są prawdziwe.
- W pewnym momencie oszuści zaczęli informować go o rzekomych błędach podczas transakcji, przez które miał tracić dziesiątki tysięcy dolarów. Twierdzili, że jedyną możliwością odzyskania środków jest dokonywanie kolejnych wpłat w celu „ratowania inwestycji” i „niwelowania strat”. W ten sposób mieszkaniec powiatu siedleckiego wpłacił kolejne ogromne kwoty w kryptowalutach. Wszystkie działania wykonywał zgodnie z instrukcjami osób podających się za analityków giełdowych oraz kierowników działów inwestycyjnych - informuje kom. Ewelina Radomyska z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach.
Kiedy na jego koncie inwestycyjnym miało znajdować się już ponad 100 tysięcy dolarów zysku, oszuści poinformowali go, że wypłata środków została zablokowana z powodu nieprawidłowej weryfikacji telefonicznej. Zażądali kolejnej wpłaty stanowiącej rzekomą „kaucję zwrotną” potrzebną do odblokowania pieniędzy.
Ostatni kontakt z fałszywymi doradcami pokrzywdzony miał 8 maja. Do chwili obecnej nie odzyskał swoich pieniędzy. Łączne straty wyniosły blisko 300 tysięcy złotych.