Wyrok w sprawie Adama Cz.
– Sąd wydał w sprawie Adama Cz. wyrok skazujący, jednakże nie podzielił stanowiska prokuratury co do kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego oskarżonemu. Nie przyjął, iż działał on w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, o co wnosiła prokuratura. Nie podzielił także wniosków prokuratury co do orzeczenia dożywotniej kary pozbawienia wolności i wymierzył oskarżonemu karę 30 lat pozbawienia wolności. Dopiero po zapoznaniu się z pisemnymi motywami wyroku, zostanie podjęta decyzja co do akceptacji tego wyroku czy też wniesienia środka odwoławczego. – powiedziała nam po rozprawie Anita Żabczyńska-Komor, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, wdowy po zmarłym ratowniku.
W uzasadnieniu do wyroku sędzia Anita Kowalczyk Makuła zaznaczyła, że sąd nie miał wątpliwości, że oskarżony chciał zabić ratownika Cezarego, bo użył długiego noża i zaatakował mężczyznę z dużą siłą. Sąd nie miała też wątpliwości, że Adam Cz. zaatakował drugiego ratownika Mateusza z możliwym zamiarem pozbawienia go życia, ale na szczęście tylko go zranił i został przez niego obezwładniony. Sędzia podkreśliła też, że atak dotyczył ratowników, którzy przybyli oskarżonemu na pomoc, a on sam został uznany przez biegłych za poczytalnego w chwili zabójstwa. Mężczyzna był jednak pijany i z tego powodu nie do końca panował nad tym co robił. W trakcie procesu zachowywał się spokojnie i nie utrudniał postępowania. Wszystko to zostało wzięte pod uwagę. Zdaniem sędzi kara 30 lat pozbawienia wolności jest sprawiedliwa. Wydają się jej adekwatne także kary finansowego zadośćuczynienia w kwocie po 50 tys. zł na rzecz oskarżycieli posiłkowych (drugiego z pokrzywdzonych ratowników, a także wdowy po zmarłym ratowniku, która prosiła o przekazanie pieniędzy na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym).
Wyrok nie jest prawomocny.
Okoliczności sprawy
Do tragedii doszło 25 stycznia 2025 roku w bloku przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Pijany, 59-letni wówczas Adam Cz. sam wezwał do siebie karetkę, bo doznał urazu głowy. Gdy ratownicy chcieli zabrać mężczyznę do szpitala, ten zrobił się agresywny i zaatakował ich dwoma nożami. Jeden z poszkodowanych, 28-letni Mateusz, został niegroźnie ranny w rękę. Drugi z nich, 64-letni Cezary, został dźgnięty nożem w brzuch. Pomimo szybko udzielonej pomocy, zmarł później w szpitalu. Po ataku młodszemu ratownikowi udało się obezwładnić napastnika i wezwać pomoc.
Zarzuty dla oskarżonego oraz opinia biegłych
Prokuratura postawiła Adamowi Cz. dwa zarzuty: dokonania zabójstwa ratownika medycznego Cezarego L., popełnionego w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego ratownika medycznego Mateusza M., z zamiarem dokonania co najmniej ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poszkodowanego, a nawet pozbawienia go życia.
Oskarżony podkreśla, że nie pamięta zajścia
W trakcie toczących się w czasie śledztwa przesłuchań Adam Cz. przyznał się do stawianych mu przez prokuratora zarzutów. Później, w sądzie, sytuacja się zmieniła. Podczas pierwszej rozprawy oskarżony przyznał, że rozumie treść zarzutów, ale był wtedy pijany i nie pamięta dokładnego przebiegu całego zajścia. Podczas posiedzenia, które odbyło się 24 września, po mowach końcowych wygłoszonych przez obrońcę, prokuratora i oskarżycieli posiłkowych, Adam Cz. powtórzył, że nie rozumie, dlaczego miałby zabić ratownika, który próbował go ratować i nie pamięta nic z tego, co się wtedy wydarzyło. Na razie nie wiadomo, czy oskarżony będzie chciał odwołać się od wyroku.